Kiedy przystepuję do pracy, otwieram cały nowy rozdział w swoim życiu. Kompletny projekt wymaga kompletnego zaangażowania – przeżycia. To trochę jak bycie aktorem – zapomnieć o sobie, zagrać kogoś innego. I zrealizować swój sen.

Ostatnio zauroczył mnie mały weekendowy domek na Long Island, u wybrzeży oceanu – w całości nowoczesny, a jednak głęboko tradycyjny. Z szarego gontu, z białymi oknami i drzwiami. Wewnątrz – biały. Na czekoladowej tacce podłogi szary był tylko prosty, otynkowany kominek. Wnętrze doskonale proste i zarazem przytulne.

Najchętniej czerpię inspiracje z regionalnych stylów. Andaluzja zachwyciła mnie do tego stopnia, że chciałam sprowadzić do Polski antyczne elementy budowlane, żeby wykorzystać je w projekcie. Toskanii i środkowym Włochom zazdroszczę „luzu” w podejściu do tego, co klasyczne. W szkockich zamkach wszystko jest w odcieniach szarości – jak w moich wnętrzach – od kamieni na elewacji, do krat i okiennic, murów i ścieżek w ogrodach. I tonie w doskonale zakomponowanej zieleni.

Ciągle szukam, podglądam, z zachłannością dziecka obserwuję. Podróżując, każdego dnia z zachwytem analizuję to, co mnie otacza: zmieniający się kolor nieba, naturalną kompozycję kwiatów w zbożu, kolor wypłowiałego lakieru na okiennicy w starym miasteczku w Chorwacji, kształt nadkola w starym samochodzie… Bo wszystko może dorpowadzić do narodzin nowego pomysłu.

Adaptacja poprzemysłowego budynku przy ul. Berka Joselewicza 21 na krakowskim Kazimierzu na przestrzeń coworkingową KOMPANY jest przykładem przemian rewitalizacyjnych tej dzielnicy. Nowa funkcja osadzona w istniejących murach rodzi zaskakujące kontrasty, które z chęcią eksponujemy. Zderzenie kontekstu miejsca ze świeżymi pomysłami pozwoliło stworzyć wnętrze niepowtarzalne i przyciągające uwagę. „Kompany to miejsce dla freelancerów, przestrzeń dla koncepcji, sieć do łapania dobrych kontaktów. Doceniamy wartość KO – wspólnoty, społeczności, wzajemnej inspiracji. Stronimy od...